Nowy początek na szlakach Santa Monica Mountains
Pożary w południowej Kalifornii ze stycznia 2025 roku były niszczycielskie na skalę, która wymyka się wszelkim miarom. Utrata życia (ludzi, zwierząt i roślin) wraz ze zniszczeniem mienia odcisnęła niewyobrażalne piętno na każdym z nas w naszej społeczności. Gdy wszyscy staramy się poskładać swoje życie na nowo, zauważyłem, że lgnę do rzeczy, za którymi tęskniłem najbardziej.
Jako miłośnik przyrody i biegacz odczułem długie zamknięcie naszych lokalnych szlaków w Pacific Palisades, Santa Monica i Malibu jako dotkliwą stratę. Przez wiele miesięcy prosty rytm wychodzenia w teren (możliwość biegania, wędrowania i jazdy na rowerze po niezwykłych szlakach, które definiują ten region) był zupełnie poza zasięgiem.
Teraz, gdy większość sieci szlaków w końcu została ponownie otwarta, z ogromną radością na nowo odkrywam każdy kilometr.
Powrót do dawnych ulubieńców
Powrót w teren był po prostu niesamowity. Niedawno wróciłem na kilka moich ulubionych tras, z których każda oferuje własne, niepowtarzalne spojrzenie na nasz lokalny krajobraz:
- Temescal Canyon: ponowne wejście od góry Bienveneda Avenue.
- Paseo Miramar Trail
- Saddle Peak
- Trailer Canyon (w Topanga State Park)
W pogodny poranek szlaki te oferują zapierające dech panoramy całego wybrzeża, od Malibu aż za Manhattan Beach. W miarę wspinaczki wzrok sięga w głąb doliny, wodzi po panoramie centrum Los Angeles i dociera aż do ośnieżonych szczytów Mt. Baldy.
Odrodzony krajobraz
Dla biegacza, który zna te ścieżki na pamięć, fizyczna przemiana terenu jest uderzająca. Niezwykle inspirujące jest patrzeć, jak życie z impetem odzyskuje spaloną ziemię. Olśniewająco barwne dzikie kwiaty wszelkich rodzajów i tętniące życiem, niskie rośliny rozkwitają w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie widziałem. Trudno wręcz uwierzyć, jak szybko i jak bujnie ta roślinność zdołała odrodzić się z popiołów.
Pożary odsłoniły także elementy terenu, dotąd ukryte pod gęstymi zaroślami. Wiele strumieni i cieków wodnych, o których istnieniu nie miałem pojęcia, jest teraz widocznych wzdłuż tras. Ogromne skały i głazy wszelkich kolorów i rozmiarów, niegdyś pogrzebane w poszyciu, sterczą teraz wyraźnie po bokach szlaków.
Choć tragiczna utrata dorosłych drzew zasadniczo zmieniła widoki, ta odmienna, surowa perspektywa krajobrazu niesie ze sobą własne, oszczędne piękno.
Razem w dalszą drogę
Wiem, że nie tylko ja cieszę się z powrotu tych szlaków. Podczas każdego biegu witam wiele znajomych twarzy sprzed pożarów i wszyscy dzielimy to samo poczucie ulgi i radości, że znów jesteśmy na szlakach.
Jesteśmy ogromnie wdzięczni ekipom odpowiedzialnym za bezpieczne ponowne otwarcie tych terenów, a także niestrudzonym wolontariuszom ze społeczności, którzy pomagają je utrzymywać. Wszystkim, którzy wbili łopatę w ziemię lub oczyścili ścieżkę: szczere podziękowania.
Mamy niewiarygodne szczęście, że największy miejski park narodowy na świecie znajduje się tuż za naszym progiem. Ale jako biegacze i piesi wędrowcy mamy przywilej, który wiąże się ze wspólną odpowiedzialnością, by chronić, szanować i zachować to środowisko, ciesząc się nim. Do zobaczenia na szlakach.